Big Basin Redwoods

07:10

Dziś zabiorę was w świat sekwoi, największych drzew na świecie, czyli do Big Basin Redwoods, mojego ostatniego przystanka podczas roadtripa po Zachodzie. 



Sekwoje, czyli drzewa z rodziny cyprysowatych, są największymi (ponad 300 metrów) i najdłużej żyjącymi (ponad 2000 lat) drzewami na świecie. Zobaczyć je można tylko w Kalifornii i Oregonie, dlatego nie mogłam tego punktu przegapić. Pierwotnie zakładałam Park Narodowy Sekwoi lub ich fragment w Yosemite, ale los tak sprawił, że jednen slzak zamknięty a na drugi las nie było po prostu czasu. Przypadkowo odkryłam, że na drodze powrotnej do San Francisco znajduje się jeden park stanowy z tymi drzewami właśnie- Big Basin Redwoods, więc nie zastanawiałam się ani przez sekundę, czy zapędzać się w te krzaki, a może trzeba było. Ponownie dopadła mnie "choroba aklimatyzacyjna". Droga w góry okazała się kręta, wąska i do tego ta różnica ciśnienia. Uff wysiadłam z samochodu ledwo żywa, jak na trzydniowym kacu ale wysiłek ten zdecydowanie się opłacił. Do tej pory myślałam, że większych drzew niż myślenicka Lipka czy dąb Bartek to nie ma. Aż zobaczyłam te. Panie i Panowie, przed wami Sekwoje.













Drzewa te, młodsze i starsze, są przeogromne. Żeby je uchywcić w całej okrasie trzeba się nieźle nagimnastykować z panoramą. Niektóre z nich są wciąż żywe i rosną, nawet po uderzeniu pioruna (to podobno wręcz pmaga im rosnąć jeszcze wyżej). W wielu z nich mogłabym spokojnie rozbić namiot, a nawet zbudować swój mały domek. Tak, te drzewa są tak wielkie, że wyglądam przy nich jak mrówka. To chyba jedyny las, gdzie ludzie nie muszą się schylać by ominać gałęzie. Oczywiście te najstarsze i najbardziej zagrożone drzewa ogrodzone są specjalnymi płotkami, tak by oszczędzić im ludzkiego dotyku czy wspinaczki.





Ta sekwoja, ścięta lata temu, pokazuje jak stare są te drzewa. Ta jest znacznie starsza niż państwo polskie czy Cesarstwo Rzymskie!







Wielka Stopa

Tak! To właśnie w tych lasach żyje słynna Wielka Stopa! Znalazłam ją! Choć bardziej spodziewałam się wielkiego, zmutowanego niedźwiedzia polarnego o nieco bardziej brudnym umaszczeniu, trochę jak te misie terroryzujące Hawaje w czasach serialu LOST, okazało się, że owy mityczny potwór trzęsący Ameryką to małpa! A może to pozostałość po Planecie Małp? Kto wie...


Garść informacji podstawowych i ciekawostek

Wjazd do parku kosztuje 10$. Na wstępie otrzymuje się mapkę i chulaj duszo. Niestety mapa ta nie jest zbyt czytelna i pomocna, dlatego warto zasięgnąć rady strażnika parkowego. Oni doskonale znają czas potrzebny na przemarsz a także wiedzą, która trasa jest najciekawsza itd. 

Na terenie parku jest sklep, nie tylko z pamiątkami, ale także z herbatką, kawą, lodami i ciepłymi posiłkami. Nie ma Internetu, co w USA jest raczej normalne. W sklepiku można sobie kupić małą sekwojową sadzonkę, czego nie zrobiłam, bo nie wiedziałam czy mnie za to do ciupy nie wsadzą przy próbie przewiezienia drzewa samolotem. Żałuję, ale i tak podjrzewam, że pewnie by zdechła zanim bym ją przetransportowała do Polski. Wyobrażacie sobie lot 12h z drzewem w ręce? Ja też nie. Jeszcze by mi ktoś ją ukradł.

Z dzikiej zwierzyny można spotkać nie tylko Wielką Stopę, ale także niedźwiedzie. Na moje szczęście żadnen się nie połasił w moje okolice, ale jednak ostrożność zachować trzeba. 

Mimo iż park położony jest w górach nie trzeba się wspinać, no chyba że na drzewa, co łatwe nie jest. Wlazłam na jeden pieniek, dość wysoki, a potem się głowiłam jak zejść. Niemniej jednak polecam, bo owy "pieniek" był naprawdę spory. Myślę, że zmieściłabym nań swój samochód.


Możecie pomyśleć, że cieszy się dziewcze jakby nigdy wcześniej w lesie nie było. W takim nie! Sekwoje robią naprawdę duże wrażenie, zwłaszcza dla takiego hobbita jak ja. 

You Might Also Like

0 komentarze